W notce poprzedniej, MacGregor: „Grzegorz Rossa: »Dokończmy rewolucję 1980«”, przedstawiłem aktualną sytuację polityczną w Polsce. Teraz czas przejść do działania.

Nie wszyscy kandydaci biorący udział w wyborach prezydenckich robią to po to, by wybory wygrać i prezydentem zostać. Przeciwnie. To robią tylko nieliczni. Dla większości wybory prezydenckie nie są celem, tylko środkiem. Za zadanie mają poprawić wynik ugrupowania kandydata w wyborach parlamentarnych i samorządowych.

Ta taktyka jest dobra na sytuację zwykłą. Ale te wybory mają charakter plebiscytu i z punktu widzenia kandydatów słabszych jest odwrotnie. W tych wyborach osiągną wynik niższy niż w wyborach nieplebiscytowych i on w wyborach parlamentarnych pociągnie ich ugrupowania w dół. Udział tych kandydatów w wyborach prezydenckich jest kontrproduktywny.

Dla tych kandydatów opracowałem taktykę będącą dla nich wyjściem z tej pułapki.

Poniższy tekst  przesłałem pocztą elektroniczną:

  1. W sobotę, 1 maja 2010 16:22 — Panu Redaktorowi Tomaszowi Sakiewiczowi

  2. We wtorek, 11 maja 2010 21:59 — Wielce Czcigodnemu dr. Arturowi Górskiemu, posłowi na Sejm

  3. We środę, 12 maja 2010 17:22 — Panu Redaktorowi Piotrowi Leninowi Lisiewiczowi

  4. W sobotę, 15 maja 2010 12:53 — do Sztabu Pana Janusza Korwin-Mikkego

  5. A 2010 05 16 01:16 opublikowałem w komentarzu w blogu PanaKokosa26.

Zebrać się w składzie: Janusz Korwin-Mikke, Kornel Morawiecki, Marek Jurek, Bogusław Ziętek i szef sztabu Jarosława Kaczyńskiego. Zawrzeć porozumienie. Wykreować się na odpowiedniki elektorów cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego w Średniowieczu.

Zapowiedzieć wycofanie się z wyborów i wezwanie swoich wyborców do oddania głosu na Jarosława Kaczyńskiego.

Dokumentować swoich wyborców poproszonych o głosowanie na Jarosława Kaczyńskiego. Udokumentowanie liczby wyborców można wykorzystać w kampanii parlamentarnej. W Internecie umieścić ankietę dla tych wyborców, którzy zamierzali głosować na innego kandydata i na jego apel zamierzają oddać głos na Jarosława Kaczyńskiego. Udział w ankiecie polega na wskazaniu tego kandydata. W ankiecie uwzględnieni są tylko ci kandydaci, którzy wiarygodnie zobowiązali się do wycofania się z wyborów i wezwania swoich wyborców do głosowania na Jarosława Kaczyńskiego. Pod ankietą umieścić forum dyskusyjne zbiorcze i w podziale na wątki kandydatów z ankiety. Publikować skany papierowych listów wyborców, którzy zamierzali głosować na kandydata, a na jego wezwanie zagłosują na Jarosława Kaczyńskiego. Kontynuować zbieranie podpisów po terminie ich złożenia.

Wziąć udział w kampanii wyborczej, jak zwykle. Bardziej skupić się na programie i ideologii. Nie atakować innych kandydatów (za wyjątkiem Bronisława Komorowskiego i kandydatów spoza porozumienia). Prowadzić kampanię prezydencką bardziej pod kontem kampanii parlamentarnej. Prowadzić kampanię wyborczą oszczędniej, zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na kampanię parlamentarną.

Podczas ostatniego wystąpienia telewizyjnego po zakończeniu przedstawiania swojego programu i ideologii poinformować swoich wyborców o dotrzymaniu obietnicy wycofania się z wyborów i poprosić ich o oddanie głosów na Jarosława Kaczyńskiego. Formalnie wycofać swoją kandydaturę z wyborów.

Zachęcać wyborców, którzy posłuchali wezwania do głosowania na Jarosława Kaczyńskiego, aby podczas głosowania sfotografowali (nagrywali) się wraz z głosem oddanym na Jarosława Kaczyńskiego (a jak się boi, to sam głos). Umożliwić uploadowanie sporządzonych materiałów i ich publikowanie na forum pod ankietą.

Wybory są plebiscytem, powtórzeniem wyborów 4 czerwca AD 1989. Jarosław Kaczyński wygrywa w pierwszej turze miażdżącą przewagą. Rozwiązuje parlament.

W wyborach parlamentarnych jest wystawiona jedna lista. Kandydaci na liście są zwycięzcami prawyborów. Prawo do wystawienia kandydatów w prawyborach mają PiS i ugrupowania reprezentowane przez tych kandydatów wyborów prezydenckich, którzy się wycofali i przerzucili swoje głosy na Jarosława Kaczyńskiego.

Prawybory mogą być hierarchiczne, do etapu następnego przechodzą zwycięzcy etapu poprzedniego. Liczba etapów może być dowolna. Ugrupowanie wybiera dowolnie etap, w którym startuje. Jeżeli ugrupowanie czuje się słabsze, wystawia swoich kandydatów w etapach wcześniejszych.

Moja propozycja nie została doceniona. Kandydaci z niej nie skorzystali. Kampanie prowadzili, jakby te wybory plebiscytowymi nie były. Pogarszali szanse swoich ugrupowań w wyborach parlamentarnych i marnowali czas.

Jest już późno, ale jeszcze nie za późno. Większości z mojego programu już zrealizować się nie da. Ale wciąż jeszcze kandydatom opłaca się zrezygnować z udziału w wyborach i przerzucić glosy na Jarosława Kaczyńskiego. Choćby tylko po to, by zamaskować swój wynik. Od wyniku gorszego niż zwykle lepiej jest nie mieć wyniku żadnego. Potem można opowiadać, ile to głosów by się zebrało, gdyby wybory nie były plebiscytowe i ile to Jarosław Kaczyński temu kandydatowi zawdzięcza. Lepiej jest snuć takie opowieści niż za zły wynik odpowiadać przed swoim zapleczem politycznym.